piątek, 3 kwietnia 2015

Mała wielka dorosłość


Wiesz co jest jedną z nieodłącznych cech dorosłości? Samotność. W najważniejszych chwilach życia jesteśmy sami. Nikt za Ciebie nie zdecyduje co zrobić. Musisz to wziąć na siebie. 
Monika Szwaja

   Wiecie czym jest dorosłość? Dorosłość jest wtedy, kiedy ponownie słyszymy od kogoś z rodziny - tak bardzo wyrosłaś/eś. Dorosłość jest wtedy, kiedy słyszymy - przecież już jesteś na tyle duża, że możesz iść sama do dentysty, możesz iść sama do urzędu. Musisz się uczyć. Jak mnie zabraknie, co wtedy zrobisz? To taki etap. Etap, w którym tak naprawdę nie chcemy się znaleźć. Wszystko dzieje się za szybko. Niedawno jeszcze miało się naście lat i wierzyło, że dopiero wszystko przed nami. Właśnie, miało się naście lat...już wtedy słyszeliśmy - jak ten czas szybko leci, dopiero byłaś taka malutka.  Już wtedy pokazują nam, że mamy niewiele czasu, że nie pora na zabawę, zaczynamy życie. Czas. Czas tak mknie, że nieświadomie znajdujemy się w miejscu, w którym nagle dane jest nam zmierzyć się z dorosłością. I nadal nie rozumiem, czemu tak wielu z nas chodząc do szkoły, próbuje na siłę stać się kimś o 10 lat starszym. Kimś, kto przyjdzie do domu i nie będzie na niego czekała ciepła herbata. Kimś, kto wstanie o 5 rano, wyjdzie z domu, przesiedzi kilka godzin na uczelni, a później pośpiesznie wsiądzie do autobusu, w którym zje jedną kanapkę i przez kolejne 6h będzie składał ubrania. Ten ktoś wyjdzie wreszcie z tej męczącej pracy i spojrzy przed siebie. Zobaczy pustkę. Bo wróci do domu, w którym już dawno było coś nie tak i zorientuje się, że jest sam. Wiem, to trochę makabryczna wizja, ale prawdziwa.  


Co jest najśmieszniejsze w ludziach: Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli.  
Paulo Coelho

   Odpowiedzialność za siebie, za innych to cholernie trudna sprawa. Człowiek zdaje sobie sprawę, że musi liczyć na własną osobę, że czasami nie wypada prosić o pomoc. A może nawet pojawia się w naszym umyśle jakiś mały duszek mówiący - jesteś już duża, miej honor i bądź niezależna. Dorosłość pojawia się wtedy, kiedy szufladkujemy emocje i wszystko to, co nas od środka dręczy. Innym wydaje się, że jest wszystko dobrze, bo przecież jesteśmy dorośli i to czas kiedy człowiek myśli o sobie, o swoim rozwoju i dalszej przyszłości. Ten ktoś się myli. Zaczynamy być dorośli i często przestajemy myśleć o sobie, przekładamy czyjeś smutki na na nasze własne, skrywamy się pod osłoną - a dlaczego? Bo nie chcemy ich martwić, bo może i tak nie zrozumieją - bo nie wypada się żalić, kiedy już mamy tyle lat. Paradoks i skrajność.

  Czasami pojawia się przeszkoda. Inny dorosły. Wtedy tak bardzo nas boli ich nieumiejętność radzenia sobie w życiu, tego, że zamiast bycia dla nas autorytetem pokazują tylko, kim się nie stać. Przeciwności. Jesteśmy dorośli i można by pomyśleć, że teraz mamy prawo wyrażać swoje opinię, że jesteśmy silniejsi, stabilniejsi i twardo stąpamy po ziemi. Przecież tak nie jest. Stajemy przed innym - innym dorosłym, słuchając tego co mówi i nie wierzymy, że mówi to osoba dorosła. Co wtedy? Sprzeczamy się, baterie się ładują i wybuchamy, pokazując, że to my mamy racje. Ale nie zawsze. Często mimo dorosłości, dajemy się stłamsić, chowamy siebie. Milczymy. Bo nie mamy siły na dalsze kłótnie. I znów szufladkujemy emocje, znów w naszym umyśle kłębi się tysiąc myśli. Znów. 

  Przecież my nie chcemy być dorośli. Czy nie tęskni się za beztroskością? Za tym, że wszystko kiedyś wydawało się takie proste, takie było. Za tym, że kiedy leżysz z gorączką Twoja mama przyniesie Ci kanapki do łóżka, mówiąc musisz to zjeść. Czy będąc dzieckiem zastanawiałeś się ile można kupić za 20zł? Byłeś w stanie wyobrazić sobie siebie myjącego jedno okno w swoim pokoju? Po co. Zrobi to Twoja mama. Teraz musisz zrobić to sam. Nie myjesz jednego okna, myjesz szesnaście. Bo wiesz, że nikt tego za Ciebie nie zrobi. A co jest najśmieszniejsze. Nie myjesz z przyjemności - wiadomo, nie myjesz tego dla siebie - bo to nie Twoje. Myjesz bo musisz, bo traktujesz miejsce, w którym jesteś jak tymczasowy pobyt w hotelu, w dodatku z kimś, kto jest dla Ciebie obcy, a kto powinien być bliski. Znów paradoks. Tak się zdarza, po prostu. To ta początkowa dorosłość. Kiedy jesteś na tyle duży, że możesz to zrobić, możesz kupić sobie bilet miesięczny, ale jeszcze nie na tyle duży, żeby utrzymać się we własnym mieszkaniu. 

 Czy była smutna dlatego, że dorosła i wcale jej się to nie podobało? Trudno powiedzieć. 
 Ian McEwan

  Dorosłość pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. W pewnej chwili spada na Ciebie masa pytań. A Ty tylko stoisz pod znakiem zapytania, bo nie znasz jeszcze odpowiedzi. I jedziesz w autobusie albo robisz coś ciepłego do picia i zastanawiasz się co będzie jutro. Piszesz jakiś bezsensowny post o kosmetykach i nie jesteś przekonana do tego. To nie jest Twoje. Ale wydaje Ci się, że tak. Coś zaczyna Cie przygniatać. Wpisałaś się w obce ramy. Zastanawiasz się nad tym i naciskasz - usuń. I to właśnie mała wielka dorosłość - musi trochę minąć zanim uświadomisz sobie, co robisz źle, ale ważne jest to, że ten moment nastąpił.  

Najszczęśliwszy okres w moim życiu był wtedy, gdy miałem dwanaście lat. Byłem już wystarczająco duży, by cieszyć się światem, lecz nie na tyle dorosły, by rozumieć którykolwiek z jego kłopotów. 
                                                                                                                                   Thomas Alva Edison





 R.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz