wtorek, 28 kwietnia 2015

Lekko o stylu rustykalnym

    Jestem miłośniczką eklektyzmu. Uwielbiam kiedy łączy się niestandardowe kształty czy printy. W modzie cenię sobie połączenie sportowego looku z domieszką dziewczęcej słodyczy. Nie zawsze jednak udaje nam się wyglądać dobrze czy wpisać w styl jaki preferujemy - czasami jedyne o czym myślimy to wskoczyć w oversizeową bluzę. Ale nie o tym! Eksperymentować lubię - w kuchni czy w modzie, ale zachowując pewien balans.
   Niedawno Magda opublikowała post o wystroju wnętrz, dokładnie o stylu skandynawskim, który uwielbiam. To coś całkowicie odmiennego od tego, co widzieliśmy za dzieciaka. Zazwyczaj domy rodzinne kojarzy się z milionem niepotrzebnych rzeczy, bibelotami postawionymi na półkach, na tle kolorowych ścian. Nic więc dziwnego, że ludzie tak bardzo zakochali się w prostocie i jasnych przestrzeniach. Są plusy i minusy - bo jednak zdarza się, że nowoczesny wystrój wnętrz zmierza ku chłodnym i zbyt surowym aranżacjom, które w moim przekonaniu nie dopełnią ogniska domowego. 
   Czasami w głowie pojawia mi się obraz wymarzonego mieszkania - tak, właśnie mieszkania, nie domu z ogródkiem. Moja nowa inspiracja to coś, co łączy styl skandynawski ze stylem rustykalnym. 




   Styl rustykalny określamy jako wiejski, jest ciepły i przytulny. Trzymanie się schematu sprawia, że wnętrza przypominają zamożne wiejskie chaty czy tradycyjne dworki. Nie zawsze musimy stosować się do sztywnych zasad, wystarczy, że zaczerpniemy kilka ciekawych pomysłów, a z łatwością możemy nowocześnie zaaranżować nasze mieszkanie. 
   We wnętrzach rustykalnych dominuje drewno, często stosuje się belki stropowe, które stanowią element dekoracji. Odcienie bieli i szarości mogą być przełamane kwiatowymi printami, wiklinowymi koszami albo drewnianą szafą przypominającą taką, jaką posiadały nasze prababcie.




   Tutaj mamy przykład rustykalnej kuchni z białymi meblami i szafirowo - białą glazurą pod drewnianym okapem. Ten klimat sprawia, że czujemy się bliżej natury, a otoczenie daje poczucie bezpieczeństwa. Bez obawy - ten styl nie jest zarezerwowany tylko dla domów na wsi. Teraz możemy znaleźć naprawdę wiele przedmiotów wykonanych w stylu rustykalnym, często mocno postarzanych wszelkimi dostępnymi technikami. To właśnie one sprawiają, że mieszkanie staje się przytulne. 


  W tzw. wiejskim domu naturalnym surowcem jest kamień, który często można zastąpić płytkami terakoty, przypominającymi kamień lub cegłę.   



  Styl rustykalny jest niesamowicie plastyczny i daje nam nieograniczone możliwości aranżacyjne. Pozostawia pole do popisu dla tych, którzy zechcą go połączyć z innymi trendami. 



  Właśnie przeczytałam, że dom rustykalny bywa jak melancholijne spojrzenie w przeszłość, w której odnaleźć można ogromną dozę przytulności i spokoju. I wszystko w temacie. Do takiego miejsca, aż chciałoby się wracać. 
   To idealny moment, żeby zakończyć ten post, ale nie omija mnie refleksja... żadne pięknie wystylizowane mieszkanie nie zastąpi bliskości i wsparcia drugiej osoby. Najważniejsze jest to, aby rodzina tworzyła klimat ciepła i poczucia bezpieczeństwa, a na pewno każde wnętrze będzie tym niezastąpionym. 
R.



piątek, 24 kwietnia 2015

Moda na akceptację

Moda na akceptację - paradoks dzisiejszego świata



          


                Poprzedni post przybliżył temat mody na bycie FIT. Uzmysłowił mi tym samym, że dzisiejszy świat pełen jest sprzeczności, a współczesne społeczeństwo ma ciężki orzech do zgryzienia.
 
BYĆ FIT CZY ZAAKCEPTOWAĆ SIEBIE?
 
 
 
                       Istnieje duża presja - w telewizji, w magazynach, w Internecie - wszędzie widzimy szczupłe, a teraz nawet już umięśnione sylwetki kobiet, które wydają się być po prostu idealne. Oczywiście wyglądają na szczęśliwe - chcemy być jak one. Promowanie zdrowego stylu życia może wpływać na nas pozytywnie. Z pewnością zdrowsi czujemy się lepiej. Lecz czy ślepe podążanie za modą nie jest dla nas zgubne?

 
                      Druga strona medalu - istnieje wiele kampanii społecznych, które promują naturalność. Modelki, według mnie krzywdząco nazywane plus size, stają się modelkami standardowymi, wypaczając tym samym modelki-anorektyczki.
                      Jest wiele szafiarek i blogerek modowych, które pokazują, że nie tylko szczupłe dziewczyny, ale też te bardziej kształtne mogą wyglądać modnie, kobieto i po prostu atrakcyjnie. Moją ulubioną jest Gabi Fresh, która mankamenty swojej figury przekuła w zalety.

 
 


Źródło: www.gabifresh.com
 
 
                      Kampanią, która zwróciła moja uwagę była akcja firmy kosmetycznej Dove, które pokazała, że kobiecość to nie tylko szczupłe uda i talia osy. Dla porównania kampania Victoria's Secret, na której prawdziwe kobiety wyglądają zgoła inaczej.
 
 
 
 
                     Nie jesteśmy idealne, a każda z nam jest inna. Są rzeczy, których zmienić się nie da. Wzrostu niestety nie da się zredukować (a szkoda ;)) ), figurę możemy starać się korygować, często z bardzo dobrym skutkiem, lecz samego kształtu figury nie zmienimy. Przykładowo, gruszka pozostanie gruszką, jej nieco szersze kości biodrowe magicznie nie znikną.
Tutaj wkraczamy w inny temat, mianowicie sprawę zmian chirurgicznych. Operacje plastyczne mogą zmienić życie, czasami mogą to życie utrudnić. Jest to bardzo osobista sprawa, nie mnie oceniać decyzje ludzi, którzy idą pod nóż, ale wydaje mi się, że to kwestia ignorowania presji społeczeństwa i umiejętności akceptacji siebie.
                    
 
                    Rzeczy, których nie możemy zmienić, powinnyśmy pokochać! Z taką ideą wychodzi do nas akcja oznaczona hasztagiem #LoveYourLines. Ma ona na celu pokazanie, że ciało kobiety nie jest idealne, ale mimo to może być piękne. Rozstępy, z którymi boryka się prawie każda z nas, to nic złego. To po prostu część nas, musimy ją zaakceptować. Często są konsekwencją dojrzewania, i nawet bardzo szczupłe, aktywne kobiety są na nie skazane. Te, które pozostały po ciąży dla wielu kobiet nie mają większego znaczenia, w porównaniu do cudu życia, jakim są ich pociechy.
 
 
A tak naprawdę, to nie są rozstępy! To tygrysie paski, które świadczą o tym, jakie odważne i dzielne jesteśmy!! ;))
 

 
 
 
 
 
Pozostaje pytanie.
Postawa dostosowania się do wymogów społeczeństwa, czy akceptacja siebie mimo wszystko?
 
 
 
 
 
 K.
 

 
 


czwartek, 23 kwietnia 2015

Fenomen Ewy Chodakowskiej

 Długo zastanawiałam się czy zaryzykować i opublikować ten post. Może przeczyta to kilka osób, a może więcej...ale czasami warto dzielić się swoją opinią, nawet jeśli jest ona dalece odległa od innych. Ewa Chodakowska nazywana jest trenerką wszystkich polek. Nie da się zaprzeczyć, że kobiety oszalały na jej punkcie. Ciężko określić moment, w którym się pojawiła, stało się to nagle i z dnia na dzień była rozpoznawalna. Została uznana za jedną z najbardziej wpływowych Polek a jej stronę na facebooku polubiło ponad 1,5 mln użytkowników. Na rynku pojawiły się płyty z jej ćwiczeniami, niczym burza przewinęła się przez okładki kolorowych magazynów i jest stałym gościem telewizji śniadaniowych - w czym tkwi tajemnica jej sukcesu?





  Nie mam potrzeby przekonywania ludzi do tego czy jest profesjonalistką, czy ma odpowiednią wiedzę w zakresie wykonywanego zawodu itd.  Myślę, że większość również nie będzie w stanie poprzeć swoich tez prawdziwymi dowodami, zazwyczaj słyszę tylko powielane zdania, żadna nowość. 

  Zastanawia mnie, dlaczego spadła na nią tak ogromna fala krytyki i nienawiści. Owszem, ktoś, kto decyduje się przekroczyć progi świata showbiznesu zdaje sobie sprawę z ceny, jaką przyjdzie mu zapłacić. Wszystkie negatywne opinie są niczym w porównaniu z tym, czego dokonała. Czy za tą kobietą stoi sztab PRowców, czy traktowana jest jako produkt - to nie jest istotne. Liczy się fakt, że ścieżka przez którą kroczy (z wielką ekipą budującą jej wizerunek albo bez) ma jasno określone, pozytywne cele. Tu trzeba jeszcze raz zaznaczyć - te cele mają pozytywny wpływ na ludzi. Sztuka i pewna umiejętność zdrowego odżywiania, próba zmiany nawyków, wprowadzenie aktywności fizycznej w życie każdego człowieka, czy to coś złego? To nie jest próba obrony - chociaż może po części działają we mnie jakieś pierwiastki, które próbują usprawiedliwić jej osobę, wytłumaczyć, że nie jest to postać, która stwarza komuś jakąkolwiek krzywdę. Nie chcesz - nie słuchaj, nie chcesz - nie odpalaj turbo spalania, nie chcesz- nie czytaj jadłospisów. 

 Przecież to dzięki niej powstało wielkie boom - moda na zdrowe odżywianie, bycie fit. Zaczęła udostępniać swoje filmy z treningami na kanale youtube, pokazała jak w łatwy sposób można zmienić swoją sylwetkę, przede wszystkim uświadomiła, że sport jest w zasięgu ręki, że doba ma 24 godziny - a przy dobrej organizacja jesteśmy w stanie zrobić więcej. To ona ruszyła nas z kanap i zaczęła podnosić Polki na duchu..I czy dzięki temu zarabia miliony czy nie - to nie jest ważne. Udało jej się osiągnąć coś, co nie udawało się jej poprzednikom. Było mnóstwo trenerów i nadal jest, którzy idą w jej ślady... ale to właśnie tej kobiecie należy się szacunek, to ona pociągnęła za sobą rzeszę ludzi. 







Nie jestem jej zaślepioną fanką, nie jestem jej antyfanką, ale budzi się we mnie pewien podziw. Liczy się dla mnie efekt jej pracy, poprzedzonej wielkim spiskiem, w który nie wierzę czy też nie. W około tyle fałszywych osób, szczególnie fitgirls, które w jakiś sposób próbują innym podcinać skrzydła, krytykować, które udają wielkie dietetyczki wrzucając nowe zdjęcia zdrowego posiłku...I czym to jest spowodowane? Zmianą wartości? Chwilą refleksji, kiedy leżało się na kanapie? Nie. To jest spowodowane tym, że Ewa Chodakowska wypromowała zdrowy lifestyle. Za tym pojawiło się wszystko inne. Nie, to nie jest traktowanie jej jak guru, ale jako pewny motywator, pewien napędowy mechanizm, który dał początek modzie, która powoli przestaje nią być.  





 Spójrzmy na wszelkie udostępniane metamorfozy, posty czy listy od kobiet, które dzięki niej zmieniły swoje nawyki. Płeć piękna stworzyła nową mentalność, pojawiła się szansa na lepsze jutro. Ta szansa była od dawna, była na wyciągnięcie ręki, ale Polkom była potrzebna siła napędowa w postaci Ewy Chodakowskiej - taki prawdziwy fenomen. Nie wiem skąd w nas tyle goryczy. 

R.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Zauroczona Skandynawią…



Urok prostoty oraz otwarta przestrzeń – właśnie tak chciałabym w przyszłości scharakteryzować swoje cztery kąty.


Przeglądając wiele stron oraz magazynów z aranżacjami wnętrz to właśnie STYL SKANDYNAWSKI okazał się być odzwierciedleniem moich oczekiwań.




Charakteryzuje się czystą formą oraz  stonowanymi barwami: BIELĄ, SZAROŚCIĄ I BRĄZEM. Kolory te często są bazą do cudownych dodatków. 

Niewątpliwie najciekawszym i najmocniejszym akcentem  jest dla architektury skandynawskiej NATURALNE DREWNO.

Wszystko to, co najważniejsze w tym stylu idealnie trafia do moich gustów. Szarości i beże to "moje" kolory i właśnie w ich odcieniach chciałabym zaaranżować wnętrza swojego wymarzonego mieszkania. Pisząc o skandynawskich aranżacjach nie mogłabym nie wspomnieć o HICIE tego stylu, czyli białej kuchni z jasnym drewnianym blatem, którym na pewno będę się wzorować. 


A oto przytulne i przestrzenne wnętrza nawiązujące do klimatu chłodnej klimatycznie za to gościnnej i domowej atmosfery Północy.


INSPIRACJE  : 


















Ciekawa jestem czy Was równie mocno zachwyca ten styl? Jak Wy zaaranżowałybyście wnętrza swojego wymarzonego domu i czym się inspirujecie? 



Czekam na Wasze komentarze :) 


M.




czwartek, 16 kwietnia 2015

Czy istnieją TRENDY w modzie?

  Jakiś czas temu przeczytałam, że Marc Jacobs ogłosił światu, że trendy nie istniejąTa informacja, choć właściwie niezbyt odkrywcza, uświadomiła mi jaką wielką machiną jest świat mody. Jakbym wcześniej nie wiedziała...Przemysł odzieżowy i modowy robi co może, żeby nie tracić klientów, zainteresować i sprawić, że ludzie będą kierowali się pewnymi wytycznymi, dobierając kolejne części garderoby. Na każdym kroku spotykamy się z rzucanymi tematami: 6 najmocniejszych trendów na jesień, najnowsze trendymust have sezonu 2015. Natłok takich informacji sprawia, że ludzie nieświadomie zaczynają odświeżać swoją szafę, wprowadzając do niej nowo nabyte ciuszki. Bo przecież brakuje jeszcze jednej rzeczy, w którą warto zainwestować, żeby być TRENDY. 
    Często pojawiają się pytania, jakie rzeczy są modne w danym sezonie i tutaj nasuwa się od razu odpowiedź. Trendów nie ma. Może po prostu modne może być wszystko i to od nas zależy jak zinterpretujemy nadchodzący okres czy to letni czy zimowy? 







  I tak oto na topie znajdują się projekty w stylu retro czyli luz i swoboda lat 70. Zamszowe kurtki, jeasnowe spodnie z szerokimi nogawkami i hippisowskie sukienki w stylu Janis Joplin czy Abby. Ale to nie wszystko! Możemy zaobserwować również powroty frędzli - przybierają różne rozmiary i sprawiają, że czujemy się niczym na planie westernu. Ta kowbojskość stylizacji...






 Parki, trencz, spódnice z wysokim stanem, pastele, krata, boyfriendy, sportowe buty, sukienki maxi...przesyt i wielki misz masz -  nie no przecież to trendy.









  Czy uda nam się na nowo pokochać spodnie dzwony czy nie znudzą nam się neony i azjatyckie klimaty? Czy tylko ja mam wrażenie, że to wszystko już było? A i owszem! Było, a jednak powraca w odświeżonej formie. I bardzo dobrze, bawmy się, nurkujmy w przeszłości poszukując perełek, ale nie nadużywajmy słowa TREND i nie dajmy się zwieść kolejnym artykułom, które próbują przekonać nas co TERAZ jest na czasie. 




  Swoją drogą czasami marketingowe szufladkowanie ma też swoje plusy. Czasami natkniemy się na coś, czego dawno nie było, a co tak bardzo pasuje do nas i wtedy następuje miłość od pierwszego wejrzenia. Szmizjerka jest sukienką damską, która swoim fasonem nawiązuje do męskiej koszuli. Często ma postawiony kołnierzyk, zapinanie na guziki z przodu, a także kieszenie i choć szmizjerki były modne w latach 50-tych ubiegło stulecia to miewają swoje wzloty i upadki, raz o nich głośno, a raz słuch po nich ginie. Tak to właśnie jest z tą modą. Taka mała fala tsunami. 

  Wcale nie musimy ślepo naśladować wyznaczanych trendów, to my wybieramy co jest modne. Słuchajmy własnego serca bo kluczem do znalezienia własnego stylu jest gust, poczucie smaku, ale przede wszystkim wyczucie własnej sylwetki. Przecież to wszystko już wiemy.




R.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Biżuteryjne porządki - DIY

            Koniec z pogubionymi kolczykami i splątanymi naszyjnikami!! 



           Idzie wiosna, a wiosenne porządki razem z nią! Jak co roku wyjmujemy wszystko z szafy, porządkujemy, wyrzucamy, lub odnawiamy. Nie tyczy się to jedynie naszej garderoby. Porządki należą się także naszej biżuterii!

           Jak każda kobieta lubię błyskotki. Kupuje je nałogowo, potem leżą i  zbierają kurz. Czasami pozostają zapomniane i nieużywane (ale to temat na inny post - o zakupoholizmie ;) )



           Dla mnie produktem pierwszej potrzeby są kolczyki. Od malutkich świecących kuleczek, po szalone, ogromne pióra. Z tymi mniejszymi jest największy problem - bardzo lubią się gubić. Wpadłam na pomysł, żeby trochę je uporządkować. Przygotowałam gruby, kolorowy papier, wyżłobiłam w nim otworki i tak powstały ładne, poręczne opakowania na kolczyki, podobne do tych, w jakich są sprzedawane w sklepach.




           Zdarzyło Ci się, że kupiłaś jakiś supermodny, prześliczny naszyjnik, włożyłaś go do jednego z miliona pudełeczek, które masz, a potem całkowicie o nim zapomniałaś? Ja proponuje moje rozwiązanie na zagubione naszyjniki, kolczyki i  bransoletki!



         Wystarczy zwykła tablica korkowa (chyba każdy w podstawówce taką miał!), pinezki oraz odrobina chęci i kreatywności! Na odpowiednio powbijane pinezki zakładamy kolczyki, naszyjniki, wszystko, co może wisieć i dobrze wyglądać.

Według mnie to rozwiązanie nie tylko jest bardzo praktyczne, ale również stanowi znakomitą ozdobę pokoju!


       Porządki nie muszą być nudne! ;)



K.

piątek, 3 kwietnia 2015

Mała wielka dorosłość


Wiesz co jest jedną z nieodłącznych cech dorosłości? Samotność. W najważniejszych chwilach życia jesteśmy sami. Nikt za Ciebie nie zdecyduje co zrobić. Musisz to wziąć na siebie. 
Monika Szwaja

   Wiecie czym jest dorosłość? Dorosłość jest wtedy, kiedy ponownie słyszymy od kogoś z rodziny - tak bardzo wyrosłaś/eś. Dorosłość jest wtedy, kiedy słyszymy - przecież już jesteś na tyle duża, że możesz iść sama do dentysty, możesz iść sama do urzędu. Musisz się uczyć. Jak mnie zabraknie, co wtedy zrobisz? To taki etap. Etap, w którym tak naprawdę nie chcemy się znaleźć. Wszystko dzieje się za szybko. Niedawno jeszcze miało się naście lat i wierzyło, że dopiero wszystko przed nami. Właśnie, miało się naście lat...już wtedy słyszeliśmy - jak ten czas szybko leci, dopiero byłaś taka malutka.  Już wtedy pokazują nam, że mamy niewiele czasu, że nie pora na zabawę, zaczynamy życie. Czas. Czas tak mknie, że nieświadomie znajdujemy się w miejscu, w którym nagle dane jest nam zmierzyć się z dorosłością. I nadal nie rozumiem, czemu tak wielu z nas chodząc do szkoły, próbuje na siłę stać się kimś o 10 lat starszym. Kimś, kto przyjdzie do domu i nie będzie na niego czekała ciepła herbata. Kimś, kto wstanie o 5 rano, wyjdzie z domu, przesiedzi kilka godzin na uczelni, a później pośpiesznie wsiądzie do autobusu, w którym zje jedną kanapkę i przez kolejne 6h będzie składał ubrania. Ten ktoś wyjdzie wreszcie z tej męczącej pracy i spojrzy przed siebie. Zobaczy pustkę. Bo wróci do domu, w którym już dawno było coś nie tak i zorientuje się, że jest sam. Wiem, to trochę makabryczna wizja, ale prawdziwa.  


Co jest najśmieszniejsze w ludziach: Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli.  
Paulo Coelho

   Odpowiedzialność za siebie, za innych to cholernie trudna sprawa. Człowiek zdaje sobie sprawę, że musi liczyć na własną osobę, że czasami nie wypada prosić o pomoc. A może nawet pojawia się w naszym umyśle jakiś mały duszek mówiący - jesteś już duża, miej honor i bądź niezależna. Dorosłość pojawia się wtedy, kiedy szufladkujemy emocje i wszystko to, co nas od środka dręczy. Innym wydaje się, że jest wszystko dobrze, bo przecież jesteśmy dorośli i to czas kiedy człowiek myśli o sobie, o swoim rozwoju i dalszej przyszłości. Ten ktoś się myli. Zaczynamy być dorośli i często przestajemy myśleć o sobie, przekładamy czyjeś smutki na na nasze własne, skrywamy się pod osłoną - a dlaczego? Bo nie chcemy ich martwić, bo może i tak nie zrozumieją - bo nie wypada się żalić, kiedy już mamy tyle lat. Paradoks i skrajność.

  Czasami pojawia się przeszkoda. Inny dorosły. Wtedy tak bardzo nas boli ich nieumiejętność radzenia sobie w życiu, tego, że zamiast bycia dla nas autorytetem pokazują tylko, kim się nie stać. Przeciwności. Jesteśmy dorośli i można by pomyśleć, że teraz mamy prawo wyrażać swoje opinię, że jesteśmy silniejsi, stabilniejsi i twardo stąpamy po ziemi. Przecież tak nie jest. Stajemy przed innym - innym dorosłym, słuchając tego co mówi i nie wierzymy, że mówi to osoba dorosła. Co wtedy? Sprzeczamy się, baterie się ładują i wybuchamy, pokazując, że to my mamy racje. Ale nie zawsze. Często mimo dorosłości, dajemy się stłamsić, chowamy siebie. Milczymy. Bo nie mamy siły na dalsze kłótnie. I znów szufladkujemy emocje, znów w naszym umyśle kłębi się tysiąc myśli. Znów. 

  Przecież my nie chcemy być dorośli. Czy nie tęskni się za beztroskością? Za tym, że wszystko kiedyś wydawało się takie proste, takie było. Za tym, że kiedy leżysz z gorączką Twoja mama przyniesie Ci kanapki do łóżka, mówiąc musisz to zjeść. Czy będąc dzieckiem zastanawiałeś się ile można kupić za 20zł? Byłeś w stanie wyobrazić sobie siebie myjącego jedno okno w swoim pokoju? Po co. Zrobi to Twoja mama. Teraz musisz zrobić to sam. Nie myjesz jednego okna, myjesz szesnaście. Bo wiesz, że nikt tego za Ciebie nie zrobi. A co jest najśmieszniejsze. Nie myjesz z przyjemności - wiadomo, nie myjesz tego dla siebie - bo to nie Twoje. Myjesz bo musisz, bo traktujesz miejsce, w którym jesteś jak tymczasowy pobyt w hotelu, w dodatku z kimś, kto jest dla Ciebie obcy, a kto powinien być bliski. Znów paradoks. Tak się zdarza, po prostu. To ta początkowa dorosłość. Kiedy jesteś na tyle duży, że możesz to zrobić, możesz kupić sobie bilet miesięczny, ale jeszcze nie na tyle duży, żeby utrzymać się we własnym mieszkaniu. 

 Czy była smutna dlatego, że dorosła i wcale jej się to nie podobało? Trudno powiedzieć. 
 Ian McEwan

  Dorosłość pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. W pewnej chwili spada na Ciebie masa pytań. A Ty tylko stoisz pod znakiem zapytania, bo nie znasz jeszcze odpowiedzi. I jedziesz w autobusie albo robisz coś ciepłego do picia i zastanawiasz się co będzie jutro. Piszesz jakiś bezsensowny post o kosmetykach i nie jesteś przekonana do tego. To nie jest Twoje. Ale wydaje Ci się, że tak. Coś zaczyna Cie przygniatać. Wpisałaś się w obce ramy. Zastanawiasz się nad tym i naciskasz - usuń. I to właśnie mała wielka dorosłość - musi trochę minąć zanim uświadomisz sobie, co robisz źle, ale ważne jest to, że ten moment nastąpił.  

Najszczęśliwszy okres w moim życiu był wtedy, gdy miałem dwanaście lat. Byłem już wystarczająco duży, by cieszyć się światem, lecz nie na tyle dorosły, by rozumieć którykolwiek z jego kłopotów. 
                                                                                                                                   Thomas Alva Edison





 R.


czwartek, 2 kwietnia 2015

Wielkanocy stół


Przed nami czas przygotowań do świąt Wielkanocnych. Wszyscy przypominają sobie o domowych porządkach, przede wszystkim o tym, że nasze okna są „brudne” i w ramach tradycji świątecznej trzeba je porządnie wymyć, a co najważniejsze powiesić świeżutką, pachnącą firanę.
W całym tym zgiełku warto pomyśleć o dekoracjach, które bardziej niż czyste okno skupią wzrok naszych świątecznych gości.

Nie ukrywajmy -  w Wielkanoc większość naszego czasu spędzimy przy STOLE.

Chętni posmakowania jajka z majonezem, sałatki jarzynowej czy pysznego żureczku rodzinnie zbierzemy się przy stole. I to właśnie przy nim będą się toczyć najciekawsze rozmowy, właśnie tam będziemy celebrować ten wyjątkowy czas.


Warto zadbać więc o dekoracje stołu, które podkreślą ciepłą, domową i wiosenną atmosferę tych dni. Pomimo tego, co aktualnie dzieje się za oknem pamiętajmy o tym, że mamy wiosnę :) 

Oto kilka wielkanocnych inspiracji i propozycji na wygląd świątecznego stołu : 















M.